Erna: fizyka i geografia

Erna: fizyka i “geografia”

Po wielu latach spędzonych w hibernacji na pokładzie statku ziemscy kolonizatorzy wylądowali na Ernie. Spodziewali się wszystkiego… ale nie tego, że na starannie sprawdzonej przez statek planecie zostaną zaatakowani przez potwory z ich własnych najmroczniejszych koszmarów.

Fae

Przyczyną pojawienia się demonów jest wszechobecna na Ernie siła zwana fae, powiązana z wszelkimi naturalnymi procesami, jakie zachodzą na planecie: energią ziemi, pływów, słońca, ciemności, wstrząsów sejsmicznych, wulkanów… Dla uproszczenia będziemy tu używać określenia “energia”, choć w zasadzie trudno powiedzieć, czym fae jest naprawdę. Można podejrzewać, że jej nazwa ma pewien związek ze staroangielskim faery, krainą magii i czarów.

Fae reaguje na ludzką wolę, kształtując rzeczywistość wedle tego, co “wyczyta” w ludzkim umyśle. Ludzkie lęki, zarówno świadome, jak i nie uświadomione, tworzyły legiony krwiożerczych demonów, żywiących się ludzką krwią i strachem. Istnienie fae ma wpływ na wszystkie cechy planety. Ludzkość na Ernie nie może stworzyć cywilizacji technicznej we właściwym tego słowa znaczeniu, skoro prawa natury zależą od nastawienia do nich ludzi. Dlatego na Ernie nie mogłyby latać samoloty, a żegluga stanowi wielki problem: wystarczy, by ktoś na statku zaczął się obawiać, że kadłub zacznie przeciekać, a niemal na pewno jego obawy się ziszczą… Nie działa broń palna, z tych samych względów: obawa właściciela, że broń nie wypali albo przeciwnie, wypali samoistnie, prawie na pewno doprowadziłaby do właśnie takiego wypadku.

Na wschodnim kontynencie Erny ludzkość w dużym stopniu okiełznała siłę fae, ale za cenę mordowania wszystkich dzieci wykazujących zdolności Adepta, narzucenia w brutalny sposób wypaczonej wersji religii Jedynego Boga jako państwowej i w zasadzie – wyrzeczenia się człowieczeństwa.

Każdy człowiek oddziałuje na fae, ale tylko nieliczni są w stanie ją świadomie kształtować. Nawet samo jej postrzeganie wymaga zdolności. Takie umiejętności dają ogromną moc: dar natychmiastowego uzdrawiania, przedłużenia życia, możliwość śledzenia przeciwnika, przewidywania – do pewnego stopnia – przyszłości, atakowania… Istnieją różne stopnie tego magicznego talentu: części z tych umiejętności można się, przy posiadaniu zdolności, nauczyć. Istnieją też ludzie, mający wyjątkowy talent magiczny, zwani Adeptami. Skala ich talentu sprawia, że przez całe życie żyją zanurzeni w strumieniu fae, posługiwanie się tą siłą jest dla nich tak naturalne jak oddychanie (TNF, s. 216). Pojawienie się Adeptów było pierwszym krokiem w dostosowaniu się ludzkiej ewolucji do warunków panujących na Ernie. Początkowo było ich niewielu, z biegiem czasu rodziło się coraz więcej. Jednym z pierwszych Adeptów – i jednym z najpotężniejszych, jeśli nie najpotężniejszym w historii cywilizacji na Ernie – był Gerald Tarrant. Początkowo uważani za opętanych przez diabła, jeszcze w czasach Tarranta paleni na stosach, stali się jednak w końcu częścią społeczeństwa i wypracowali swój własny kodeks postępowania, opierający się na absolutnej bezstronności we wszystkich konfliktach mających związek z fae. Talent Adepta jest niebezpiecznym darem, większość z nich nie przeżywa wieku niemowlęctwa albo traci zmysły, jako że umysł nie jest w stanie sobie poradzić z natłokiem bodźców. Talent ten jest też, niestety, wrodzony: o ile można nauczyć się posługiwać fae do pewnego stopnia, nie można wyrobić w sobie zdolności Adepta… co nie znaczy, że nie ma takich, którzy by próbowali. Jednak nawet najbardziej uzdolnieni Adepci nie zawsze mogą korzystać z fae. Żaden człowiek nie jest dość silny, by móc kontrolować energię wyzwalającą się podczas trzęsienia ziemi czy wybuchu wulkanu; taka próba musi skończyć się śmiercią. Z kolei fae pływów którą posługują się kobiety tubylczego gatunku rakhów, jest dla ludzi w zasadzie nawet niedostrzegalna; Gerald Tarrant twierdzi, że jest niestabilna nie da się jej kontrolować. Czasami tylko bywa postrzegana przez kobiety. Spotkana przez Vryce’a, Tarranta i Hesseth dziewczynka imieniem Jenseny jest prawdopodobnie pierwszą ludzką istotą obdarzoną talentem do częściowego przynajmniej kontrolowania tej mocy.

Kontrolowanie fae

Kontrolowanie fae i takie zmiany w jej naturze, by umożliwić ludzkości egzystencję i rozwój na planecie było od początku celem ludzkiej cywilizacji. Pierwszym, który zrozumiał schemat działania fae, był botanik ze statku kolonizacyjnego, Ian Casca; założył on, że korzystanie z fae – i chronienie się przed jej wytworami – wymaga, jak większość rytuałów, złożenia ofiary. Jego ofiarą było wysadzenie w powietrze lądownika wraz ze wszystkimi urządzeniami i całym zgromadzonym tam zasobem ludzkiej wiedzy. Zapłacił za to życiem, ale wyznaczył podstawowy schemat: fae “zapamiętała”, że złożenie ofiary pozwala na modyfikację prądów. Odtąd aż do śmierci Geralda Tarranta i Patriarchy Wschodu ofiara była podstawowym i najbardziej skutecznym środkiem pozwalającym podporządkować sobie fae. Jak się ma ofiara do daru Adepta? Niewyjaśnione. Istotne jest to, że przez ofiarę ludzkiego dziedzictwa kulturowego Ian Casca uczynił Ernę zdatną do życia dla ludzi.

Odbudowa cywilizacji technicznej stała się także celem powstałego mniej więcej dwieście – trzysta lat po lądowaniu ruchu Odnowicieli (Revivalists); stworzono wtedy kościół Jedynego Boga, który następnie został zmodyfikowany przez wizjonerskie koncepcje Proroka. Miały one, najkrócej mówiąc, doprowadzić do ograniczenia wpływu fae na prawa przyrody na Ernie. Model ofiary był na Ernie aktualny aż do pojawienia się demona Calesty i jego unicestwienia przez Geralda Tarranta, którego samobójcza śmierć (powiedzmy 😉 ustaliła nowy schemat: odtąd, aby skorzystać z fae, potrzebna była ofiara znacznie większa, ofiara z własnego życia; Damien Vryce, próbując już po ofierze Tarranta uzdrawiania, może to zrobić dopiero wtedy, gdy jest pewien, że zależy mu na dokonaniu tego bardziej niż na własnym życiu. Ten model zostaje jeszcze umocniony przez ofiarę, jaką składa Patriarcha Wschodu. Odtąd, aby skorzystać z fae, trzeba już będzie ofiarować własne życie – trochę za wysoka cena za magię i zapewne nie znajdzie się aż tak wielu chętnych by z tego skorzystać; C. S. Friedman na oficjalnej stronie fanowskiej Coldfire rozważa co prawda kilka ponurych alternatyw, takich jak płacenie desperatom za samobójstwo, ale generalnie możliwości korzystania z fae zostały w ten sposób dość drastycznie ograniczone. Dopóki działanie fae na ludzkość i planetę nie zostanie w jakiś sposób ograniczone, mieszkańcy Erny nie będą w stanie zbudować cywilizacji technicznej i ponownie uzyskać możliwości podróżowania w kosmosie.

Istoty fae

  • demoniaki (demonlings): prymitywne, bezmózgie istoty, stworzone z ludzkich lęków, wyruszające na łów nocą; stosunkowo łatwe do pokonania.
  • demony: potencjalnie znacznie bardziej niebezpieczne, są wśród nich zarówno nienazwane personifikacje lęków, jak i istoty zamieszkujące ludzką wyobraźnię: wampiry, ghule, sukuby… często posługują się iluzjami; to przez obecność demonów noc jest na Ernie porą, kiedy nikt nie ośmiela się podróżować ani opuszczać bezpiecznego schronienia; demony mogą zarówno żerować na ludzkim ciele, jak i żywić się negatywnymi emocjami, przede wszystkim strachem;
  • bóstwa: ludzka wiara na Ernie potrafiła stworzyć bogów, w większości są to demoniczne istoty, pasożyty żywiące się wiarą i entuzjazmem religijnym swoich wiernych; z tego wynika, że odpowiednio zdeterminowany i utalentowany człowiek mógłby zgromadzić dostatecznie dużo wyznawców, by stopniowo uczynili go prawdziwym bogiem; to właśnie zresztą Nieumierający Książę proponuje Geraldowi Nienazwany/Nienazwani: z tego co Karill mówi Damienowi: every species of evil man has ever produced is here, given independent life by he force of this planet /…/ That’s your Unnamed, priest. Erna’s greatest devil. Like everything else, a creation of your own species (COS, s. 147) wynika wyraźnie, że także i Nienazwany pojawił się na Ernie wskutek pojawienia się człowieka. Nienazwany, określany także jako Pożeracz, Czarny lub Zły, jest bezpostaciowym Złem: jego zasadniczą cechą jest to, iż jest niestały i nieokreślony, jak prawa natury na Ernie; czasami kolejne aspekty jego zła łączą się i tworzą jedną “istotę”; żywią go wszystkie złe myśli i uczynki ludzi.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s