Erna: Zło i jego wcielenia

NIENAZWANY/-I

Tak jak demony, Szatan Erny jest tworem ludzkości. Nienazwany/Nienazwani, określany też wieloma innymi imionami, to esencja wszelkiego zła: nienawiści, gniewu, sadyzmu, okrucieństwa… wszystkiego tego, co wydaje się być nieodłączną częścią ludzkiego dziedzictwa, a co na Ernie zyskało własną “osobowość”.

Ikonograficzne przedstawienie Nienazwanego, przypominające wielogłowego robaka-smoka, wywodzi się, jak można podejrzewać, właśnie z ziemskiego przedstawienia Smoka-Szatana, w którym walczy św. Jerzy; wystarczy zresztą porównać witraż w kadedrze w Jaggonath, przedstawiający Proroka pokonującego Zło, z którymś z charakterystycznych przedstawień świętego. Alas, cytując Damiena Vryce’a, który notabene powiedział to na zupełnie inny temat, I wish the truth was that simple.

Damien ma wątpliwą przyjemność spotkania z Nienazwanymi dwa razy, raz we śnie, a niewiele później w Piekle, gdzie targuje się z nim(i) o życie swojego wroga/przyjaciela… a wrażenie nieludzkiego zimna, potwornego zapachu i ohydy, jakiego pełna jest fae w pomieszczeniu, z którego Nienazwani zabrali Tarranta do piekła, jest dla człowieka nie do zniesienia.
To, co jest szczególnie charakterystyczne w Nienazwanym, to fakt, iż jego naturą jest ciągła zmienność. Raz zjednoczony, raz podzielony, o niemożliwych do przewidzenia reakcjach i nieokreślonej naturze… Nienazwany w ogromnym stopniu przypomina prawa natury Erny: jak one, jest niestały i nieprzewidywalny… i śmiertelnie groźny.
W ten sposób Nienazwany jednoczy w sobie aspekt ludzki i obcy, Ernę i to, co wywodzi się z ludzkości.

Nienazwany jest bez wątpienia Szatanem Erny… ale nie Szatanem w chrześcijańskim rozumieniu, który rzuca jakiekolwiek wyzwania Bogu. Jeżeli ktoś reprezentuje to diabelskie siły, które chcą zmienić świat i nadać mu własny porządek, to raczej Calesta. Cel istnienia Nienazwanego jest całkowicie egoistyczny: trwanie. Propagowanie zła na świecie jest tyko “produktem ubocznym” jego działania.

Nienazwany jest Złem w czystej postaci. Gerald twierdzi, że nie był pierwszym, ubiegającym się o jego łaski, ale być może jedynym, który nie stracił własnej duszy w wyniku takiego paktu. Do czego prowadzi utrata duszy na rzecz Nienazwanego… coż, możemy to zobaczyć na przykładzie Amorila; wystarczy przypomnieć sobie reakcję Narilki na jego widok, kiedy spotkała go drugi raz, już po tym, jak zdradził Łowcę i oddał swoją duszę Nienazwanym.
Zachowanie własnej duszy było zresztą istotą paktu Tarranta z Nienazwanymi i zasadniczym powodem, dla którego w ogóle wplątał się on w końcu w całą tę awanturę z Ciani, demonami Hegemona, Calestą i Damieniem. Gerald (ani autorka:)) nigdzie nie wyjaśnia tego zbyt dokładnie, ale wydaje się, że złamanie złożonej przysięgi pozbawiłoby Geralda resztek człowieczeństwa i uczyniło go jedynie demonem na usługach Nienazwanych – dokładnie tym, czym stał się Amoril, w którym po przemianie pozostała jedynie żądza niszczenia.

PIEKŁO

Piekło jest dla wyznawców Kościoła jak najbardziej rzeczywiste i namacalne, choć założyciel ich religii najchętniej wyrugowałby je raz na zawsze z tradycji i liturgii. Tyle że… można by przypuszczać, że piekła by nie było, gdyby nie tenże sam kościół, od lat, jak sarkastycznie zauważa Karill, robiący mu reklamę. W każdym razie, nikt z ludzi nie zszedł żywy do piekła… przynajmniej do czasów “wycieczki” Damiena i Karilla. Piekło Erny jest bowiem inne dla każdego: znajdują w nim odbicie prywatne lęki, obsesje i winy każdego człowieka. W piekle, które Gerald Tarrant przygotował sam dla siebie przez 900 lat okrucieństw i dla uniknięcia którego zamierza wiecznie trwać przy życiu, czekają na niego wszystkie jego ofiary, wszystkie kobiety, które zamordował. Ale to nie wszystko: Damien rozpoznaje świat, w którym się znajduje, jako Ziemię ze swoich snów: Ziemię, utraconą ojczyznę, ale zarazem martwą, pozbawioną magii planetę. Gerald Tarrant starał się, przez całę swoje życie, przybliżyć ludzkość na Ernie do powrotu w kosmos, powrotu do ziemskiego dziedzictwa…. zarazem jednak, jako Adept, musiał cierpieć na samą myśl o takim świecie. Piekło Tarranta jest też piekłem ognia, który może go spalić, i piekłem ciągłego, niekończącego się strachu… tego samego, o jaki przyprawiał swoje ofiary?

CALESTA

Calesta nie jest Szatanem, jest tylko (lub aż) Iezu, pół-Obcym, pół-człowiekiem… i trzeba powiedzieć, że ludzką część swojej natury musiał odziedziczyć po wyjątkowym potworze. Inaczej niż wielu jego “braci” i “sióstr”, Calesta nie przybiera czysto ludzkiej postaci: jego cechą charakterystyczną są owadzie oczy złożone z setek błyszczących powierzchni i czarna postać, jak wykuta z obsydianu. Uczuciem, które utrzymuje go przy życiu i którego do życia potrzebuje, jest sadyzm… a Calesta doszedł do sporej biegłości w podsycaniu tego rodzaju skłonności u ludzi, z którymi się wiąże. Co więcej: jego plany obejmują przemodelowanie całej ludzkości na Ernie, tak aby służyła jego potrzebom.

Calesta nie jest szatanem. Niemniej jednak, jego metody działania – uwodzenia, chciałoby się czasami powiedzieć – są iście diabelskie. Potrafi podać się za przyjaciela, pomocnika i bezbłędnie wykorzystać przeciwko ofierze jej wszelkie słabości: Hegemon Lemy padła ofiarą swej własnej żądzy magii i potęgi, podobnie jak Senzei Reese, a Andrys Tarrant, zaślepiony przez zemstę, omal nie dał się zniszczyć demonowi… co byłoby jego ostatecznym zwycięstwem.

Calesta nie jest szatanem, w odróżnieniu od diabła (i Nienazwanego) można go zniszczyć. Jego jedynym błędem było zrobienie sobie wroga z Geralda Tarranta – który w końcu, nie sam co prawda, wymyślił sposób unicestwienia demona. Związany z czarnoksiężnikiem i zmuszony do udziału w altruistycznej ofierze Tarranta, Calesta zginął, jako pierwszy i jedyny ze swego rodzaju.

Przez niektórych, jak choćby przez Terata, Calesta był czczony jako bóg… i może lepiej, że nie znamy dokładnych szczegółów jego kultu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s