Tarot: Trylogia Zimnego Ognia

Trylogia Zimnego Ognia a Wielkie Arkana Tarota

Karty Tarota, jak wiadomo chyba każdemu, są specjalną talią, używaną zarówno do gier karcianych, jak i do wróżenia czy przewidywania przyszłości. W XX wieku, kiedy za analizę kart Tarota zabrali się psychologowie i religioznawcy, odsłoniły one jeszcze jedno oblicze: jak napisał jeden z największych współczesnych prozaików, Italo Calvino, nazwał Tarota „maszyną do tworzenia opowieści”. Jeśli bowiem potraktować karty Tarota jako opowieść, pozwalają one prześledzić losy bohatera (symbolizowanego przez kartę Głupca) i jego podróż przez życie, wiodącą do zdobycia oświecenia i mądrości.

0. GŁUPIEC: Damien Vryce

Dlaczego? Nie dlatego, żebym chciała podważać inteligencję D.V., bynajmniej. Głupiec to pierwsza z kart Tarota, a jeżeli rozpatrywać talię kart jako opowieść, to Głupiec jest niewątpliwie jej głównym bohaterem. Głupiec jest niewinny i często naiwny, a zarazem żądny przygód: jego chęć poszukiwania sensu wszechświata i niepokój, który gna go przez ten świat, pozwalają mu dowiadywać się coraz więcej i stawać się coraz dojrzalszym i coraz lepiej rozumiejącym zasady rządzące życiem.
A Damien… cóż, Damien w momencie rozpoczęcia akcji nie jest już naiwnym dzieciakiem (pomyślcie o Luke’u Skywalkerze jako o modelowym Głupcu…), ale też jego wiara w dobro ludzi i świata, przekonanie, że swą szaleńczą krucjatę doprowadzi do celu i granicząca z obsesją nadzieja na przekonanie Tarranta do zmiany swej natury pozwalają widzieć w nim esencję postaci Głupca. Niewątpliwie to on jest głównym bohaterem powieści Friedman (jeśli nawet nie zawsze jest ulubioną postacią czytelników :D) – i to on jest tym, kto wychodząc z bezpiecznego „domu”, odbywa podróż przez świat, w czasie której uczy się, co to znaczy naprawdę być człowiekiem.

1.  MAG:  Gerald Tarrant (who else ;P)

Karta Maga w Tarocie może symbolizować postać mistycznego/duchowego ojca bohatera (Głupca) – a więc tego, kto w największym stopniu przyczynił się do ukształtowania jego natury i uczynienia go tym, kim się stał. Karta Maga jest często powiązana z wyobrażeniami Boga Ojca, ale także i Hermesa Trismegistosa – egipsko-greckiego synkretycznego bóstwa, patrona magii i alchemii. Mag to bardzo często także czarnoksiężnik, albo po prostu, w interpretacji kart, ten, kto działa, często zza kulis i w sekrecie. Postać Maga powiązana jest z wolą i siłą ducha – co więcej, jest często kartą oznaczającą osobę, która dzięki medytacji i praktykom magicznym jest połączona z potężnym źródłem mocy. Cechy, jakie posiada Mag, skupiają się zaś wokół sfer mądrości, zręczności i umiejętności realizacji własnych planów – ale też, jak cień, towarzyszy im ryzyko nadużycia zdolności i mocy z tą kartą powiązanych w wyjątkowo destrukcyjnych i egoistycznych celach. Karta Maga to przy tym często karta manipulatora, obdarzonego ogromną siłą sugestii i nie wahającego się tej siły użyć bez względu na konsekwencje dla siebie i innych. Przy tym jednak warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden (pozytywny) aspekt tej karty: karta Maga może wyrażać, i często wyraża, sposób, w jaki wola Niebios manifestuje się na ziemi. Patronuje tej karcie Merkury, planeta kojarzona z alchemią i magią.
W przypadku Tarranta nie ma chyba wątpliwości, że najpierw jako Prorok i założyciel Kościoła, a potem jako towarzysz podróży, sprzymierzeniec i wreszcie przyjaciel wywarł zdecydowanie najważniejszy wpływ na kształtowanie się osobowości i postawy Damiena wobec świata. Jego powiązania z czarną magią, zdolności manipulatorskie, silna wola i brak skrupułów też raczej nie ulegają wątpliwości. Praktyki magiczne umożliwiające kontakt z potężnym źródłem mocy –też raczej nie ma wątpliwości? No i ta wola niebios zamanifestowana na ziemi…

2.  NAJWYŻSZA KAPŁANKA:  Matriarchini /Święta Matka

Paradoksalnie, bo to postać w powieści epizodyczna; wydaje mi się jednak, że nikt inny właśnie pierwsza przełożona Damiena w kościele pasuje do tej roli. Przyjrzyjmy się znaczeniu tej karty: Najwyższa Kapłanka jest żeńskim odpowiednikiem karty Maga. Jeżeli Mag to mistyczna figura Ojca, to Kapłanka symbolizuje Matkę. Jest ona żeńskim pierwiastkiem/reprezentacją Boga na ziemi (Sophią, boską mądrością) – ale jako taka, jest też powiązana z dualizmem i rozdwojeniem. Jako karta matki symbolizuje ta karta ochronę i siłę, często też powiązana jest ze sferą religijności i misterium.  Przełożona Kościoła, która zachęciła Damiena do podjęcia trudu wyprawy do Jaggonath, a przy tym była pełna zrozumienia dla jego magicznych zdolności, wydaje się dobrze pasować do tej roli.

3. CESARZOWA: Ciani z Faraday

O ile Najwyższa Kapłanka to symbol duchowej Matki, karta Cesarzowej reprezentuje symbolicznie matkę ziemską – a więc każdą kobietę, która w życiu bohatera (Głupca) odegrała decydującą, formatywną rolę. Przy czym dosyć często konotacje karty Cesarzowej wiążą ją z postaciami kobiet fatalnych – nie mówiąc już o tym, że jednym z archetypowych skojarzeń tej karty jest biblijna Ewa. Cesarzowa to często ta kobieta, która kieruje bohatera na drogę poszukiwania nowych idei – czyż to nie z jej powodu Damien wyruszył na wyprawę, która w końcu postawiła go w samym centrum konfliktu z Calestą? Cesarzowa to zarazem postać, która stymuluje rodzenie się tych nowych idei w umyśle bohatera, często przez konflikt i cierpienie; to ona także często umożliwia realizację marzeń młodości. Cesarzowa często jest także związana z Naturą – co w przypadku Ciani miałoby głębokie uzasadnienie; naturą Erny jest bowiem fae i magia – splecione w nierozerwalny przecież sposób z samą osobowością Ciani. Warto jeszcze tylko wspomnieć, że planetą, kojarzoną z tą kartą, jest Wenus – Cesarzowa posiada więc także wiele cech zmysłowej i pięknej kobiety.

4. CESARZ: Patriarcha

Kim jest Cesarz? To symboliczny ziemski ojciec bohatera – a więc odpowiednik karty Cesarzowej (a trudno zaprzeczyć, że obok Ciani to właśnie Patriarcha ma największy wpływ na pierwsze decyzje Damiena). Cesarz to ojciec – surowy i wymagający, ale także darzący dziecko miłością. Tak jak Cesarzowa reprezentuje Naturę, Cesarz jest z kolei symbolem Cywilizacji. Jego zadaniem jest wprowadzanie w świat ładu i porządku, wspieranie porządku, racjonalizmu i odpowiedzialności. Przypomnijmy sobie działania Patriarchy podczas rozruchów religijnych w Jaggonath (CoS), albo jego nieustającą walkę z fae i wszelkimi przejawami dzikiej magii Erny, jak krucjata przeciw Puszczy – widać, że ten aspekt karty Cesarza pasuje do postaci Patriarchy znakomicie.

Surowi i kochający ojcowie bywają jednak także konserwatywni, zbyt zaślepieni w swym przywiązaniu do tradycji i niezdolni do zmian – i to także zawiera się w aspektach tej karty, a przy tym całkiem dobrze określa postawę Patriarchy wobec magii i jej użycia, a także – wobec Damiena i  wobec Tarranta. Naturalnym przeciwnikiem Cesarza jako symbolu cywilizacji jest oczywiście Natura-Cesarzowa: te dwie siły rywalizują ze sobą i pozostają w ciągłym konflikcie (zupełnie jak Ciani i Patriarcha, fae i Kościół, miłość i obowiązek w duszy Damiena, chciałoby się powiedzieć…). Planetą kojarzoną z postacią Cesarza jest Mars – stąd Cesarz to często w interpretacjach Tarota osoba dzierżąca władzę (jak Patriarcha w Kościele); kojarzy się ta osoba przy tym z dyscypliną, mocą i skłonnościami do ascezy.

5. NAJWYŻSZY KAPŁAN:  Karril

A właśnie nie Patriarcha, choć z samej nazwy to on powinien się z tą kartą skojarzyć! Karta Najwyższego Kapłana to oczywiście z natury swej karta świętego, ale także – co dla nas jest w tym momencie znacznie ważniejsze – karta pośrednika między ludźmi a sferą bytów metafizycznych, co znakomicie pasuje do roli, którą Karill odgrywa przynajmniej kilkakrotnie w powieści, przede wszystkim służąc Damienowi za przewodnika w Piekle, pośrednicząc w kontaktach Geralda z Calestą, a także będąc tłumaczem-pośrednikiem między swą Matką a ludzkością. To znaczenie wzmacnia fakt, że karta Najwyższego Kapłana oznacza bardzo często po prostu tłumacza-interpretatora, wskazującego drogę do Prawdy i ocalenia – tak jak ocaleniem dla ludzkości na Ernie stanie się kontakt z rasą Karrila. Karta ta często symbolizuje wierność ideałom i uczuciom – it’s friendship by any standards I know, mówi Damien, strofując Tarranta za niewiarę w przyjaźń, jaką demon dla niego żywi. Często też karta ta oznacza osobę mało odpowiedzialną, impertynencką i nadmiernie pewną siebie… ech, wystarczy przypomnieć sobie pierwsze spotkanie Karrila z Damienem, kiedy opowiada mu o Ciani… Dodajmy też, że Najwyższy Kapłan często oznacza wychowawcę bohatera, tego, kto go skieruje na właściwą drogę życia – tak jak Karril daje Damienowi wskazówki pozwalające wyruszyć w poszukiwaniu demonów, które skrzywdziły Ciani…

6. KOCHANKOWIE: Gerald i Damien

Nie, zdecydowanie nie zapisałam się do romansowej frakcji autorów fanfiction! Przypisuję kartę Kochanków tej parze postaci nie dlatego, że wierzę w romantyczny związek między nimi, ale dlatego, że wbrew temu, co znamy z filmów, Kochankowie to karta niekoniecznie oznaczająca erotyczną miłość. Może ona oznaczać każde silne pozytywne uczucie, w tym przede wszystkim przyjaźń i braterstwo broni – a związek między Damienem a Tarrantem jest niewątpliwie najmocniejszym i najgłębszym uczuciem opisanym przez Friedman (może poza miłością Almei do Geralda, ale tego możemy się głównie domyślać) . Co więcej, może równie dobrze symbolizować oddanie się aż do końca jakiejś sprawie, a także – lojalność i przywiązanie, tak wobec osób, jak i idei. Astrologicznym odpowiednikiem tej karty są Bliźnięta – a to, w świetle faktu, jak wiele wspólnego mają ze sobą obaj bohaterowie (Kościół, magia, służba innym… niełatwe charaktery?), podkreśla tę identyfikację.

7. RYDWAN:  Senzei Reese

Karta Rydwanu jest kartą podróży, symbolizuje wyprawę i jej rzeczywisty początek; jej bardzo istotnym składnikiem jest konieczność poradzenia sobie z przygotowaniami, zapanowania nad sytuacją. Niestety, równie często karta ta symbolizuje ryzyko przecenienia własnych możliwości i narażenia się na niebezpieczeństwo tylko dlatego, że nie znamy własnych ograniczeń, własnych limitów – tak jak nie znał (bo nie chciał znać) i nie akceptował swoich limitów Senzei Reese. Jego obsesyjne próby przełamania własnej – ułomnej, z jego punktu widzenia – natury i zmuszenia fae do posłuszeństwa doprowadziły go przecież w końcu do strasznej śmierci i wystawiły na niebezpieczeństwo jego towarzyszy. Na dodatek, karta Rydwanu związana jest często z dwoistością, z koniecznością przekroczenia smugi cienia – a w interpretacji, przez swoje skojarzenia z podróżą, może też oznaczać ucieczkę w narkotyki czy alkohol – albo „odlot”, ucieczkę w sztucznie stymulowany świat fantazji, ucieczkę tak przecież podobną do tego, co w ostatnich chwilach życia odczuwał Zen…

8. SPRAWIEDLIWOŚĆ:  Hesseth

Sprawiedliwość na karcie Tarota jest kobietą – ale symbolizuje zarówno abstrakcję, jak i konkret, sąd i sędziego. Jej miecz nie służy do ataku, lecz do wydania wyroku i ustanowienia zasad prawa. Sprawiedliwość niewiele ma wspólnego z wojną, choć nie można nazwać jej łagodną czy delikatną; jej cechy zaś łączą ją wyraźnie z dwiema innymi kartami. Po pierwsze, istnieje pokrewieństwo między Sprawiedliwością a Cesarzem, jako że obie te figury stoją po stronie cywilizacji i ładu przeciw chaosowi stanu naturalnego, pozbawionego społeczności – i jakkolwiek dziwne by się to mogło wydawać, Hesseth i Patriarcha spełniają, wbrew pozorom, dość podobną rolę w swoich społecznościach; to Hesseth, przypomnijmy, w końcu decyduje, że ponad plemienną nienawiść rakhów do ludzi należy przedłożyć dobro obydwu ras, a wiec współpracę przy pokonaniu Hegemona Lemy… Sprawiedliwość ma też wiele wspólnego z kartą Najwyższej Kapłanki, obie bowiem reprezentują potężne kobiety, będące mistrzyniami i nauczycielkami, a zarazem nie stanowiące (w odróżnieniu od Cesarzowej) obiektu erotycznego zainteresowania bohatera. Warto przy tym dorzucić, że sprawiedliwość bywa surowa i pozbawiona wyrozumiałości, a także – że źle rozumiana, łatwo przeradza się w obsesję zemsty i bezlitosną chęć odpłacenia za doznane krzywdy. Czyż nie takie jest dziedzictwo Hesseth i jej rasy, żyjącej wciąż krwawymi wspomnieniami krucjat sprzed wielu stuleci?

9. EREMITA: Jenseny

Paradoksalnie i nieprzewidywalnie, karta, która zazwyczaj reprezentuje starca, u Friedman najlepiej daje się przełożyć na postać malej dziewczynki. Paradoksalnie, ale i logicznie, bo Eremita nigdy nie reprezentuje Merlina czy Gandalfa, starego mądrego doradcy, ale ucieleśnia raczej samotne poszukiwanie siebie samego. Zgoda, eremita może oznaczać proroka albo czarodzieja, ale raczej takiego, który zamknięty w ukrytej wieży albo pogrążony w medytacjach na pustyni stara się w ciszy i pustce przejrzeć tajemnice natury.
Samotność jest jedną z najważniejszych cech tej karty. Bardzo często Eremita reprezentuje mediatora, ale równie często oznaczać może fizyczną słabość, pokorę, izolację i osamotnienie. A Jenseny jest z jednej strony mediatorką między ludźmi a rakhami (przez macierzyńskie uczucia, jakie budzi w Hesseth), a z drugiej – ostatecznym wcieleniem kruchości i samotności. Dziecko pozbawione rodziców, mała Adeptka w świecie nie akceptującym magii, jedyna z ludzi obdarzona zdolnością panowania nad fae pływów – trudno wyobrazić sobie istotę bardziej niepowtarzalną i bardziej samotną na całej Ernie. Drobna, krucha dziewczynka, która nigdy się nie zestarzała i nigdy tak naprawdę nie znalazła ukojenia w swojej samotności… Karta Eremity oznacza też często pioniera – tego, który jako pierwszy, z latarnią w ciemnościach nocy, idzie nieznanym szlakiem i oświetla drogę dla innych – tak jak Jenseny byłaby początkiem nowego pokolenia Adeptów na Ernie, gdyby tylko zdołała dorosnąć, gdyby nie pojawił się Calesta, gdyby świat nie zmienił się całkowicie dzięki ofiarom Tarranta i Patriarchy…

10. KOŁO FORTUNY: Gerald,  Jenseny i objawienie boskiej obecności

Z tą atrybucją miałam, przyznaję, bezwzględnie najwięcej problemów. Początkowo figurowała tu Lema, następnie Piekło… ale to ciagle było nie do końca to. Karta Koła to karta odmiany losu; zetknięcia się z bożą opatrznością, ale i stanięcia twarzą w twarz z przeznaczeniem. Jeżeli chcemy spojrzeć z punktu widzenia wszystkich bohaterów, taką rolę spełnia chyba najlepiej właśnie ta niewielka scena. Gerald zostaje w niej bowiem zmuszony do stanięcia, po raz pierwszy, twarzą w twarz z wszelkimi konsekwencjami swojego wyboru; Damien rozumie, że nie jest w stanie nie współczuć Tarrantowi; Jenseny uświadamia sobie, czym jest (i czym nie jest) Bóg; no i wreszcie, wszyscy dostają dowód tego, że Tarrant, formułując przed ponad tysiącleciem zasady Kościoła, miał rację. Co więcej, ta karta symbolizuje również konieczność wyboru, a także zrozumienia, czy to, co nam los daje, to błogosławieństwo czy przekleństwo, szansa na triumf czy klęska. I wreszcie – ta karta z natury swej jest kartą zmiany, kartą drugiej szansy, która dla Tarranta zaczęła się tak naprawdę od uświadomienia sobie, że jego pakt z demonami sprawił, iż droga do Boga jest dlań zamknięta.

11. MOC:  Andrys Tarrant

Paradoksalnie – bo na pozór trudno z udręczonym, cierpiącym i nie potrafiącym poradzić sobie z samym sobą ostatnim potomkiem Geralda utożsamić kartę symbolizującą siłę. Tyle że karta Mocy ma związek  także z odwagą – a tej, przy całym jego hamletyzowaniu, trudno Adrysowi odmówić. Zmierzył się w końcu z najstraszniejszym ze swoich lęków, z pamięcią spotkania z Łowcą, i zdołał zmusić się, by przyjąć rolę znienawidzonego przodka w zaplanowanej przez Patriarchę krucjacie przeciw Puszczy. Nie było mu łatwo – i tym większa mu się chwała za to należy. Co więcej, karta Mocy, jeżeli ma negatywne konotacje, oznacza niszczące brzemię – jak dziedzictwo rodzinne, które musiał dźwigać Andrys, przeklęty dwakroć, raz przez to, że urodził się w rodzinie Tarrantów, drugi raz, dlatego że przeżył. Oznacza też, paradoksalnie, brak siły, porażającą bezsilność – jak Adrysowa niezdolność do podjęcia decyzji, jego problemy z erotyką i z kobietami, a przede wszystkim – niemożność wyjścia z błędnego koła alkoholu-narkotyków-przypadkowych romansów-koszmarów… Jeżeli karta Mocy znajduje się w harmonii z innymi kartami, może sugerować przemianę natury przez i dzięki miłości – jak to się, jak wiemy, właśnie w przypadku Andrysa stało. Jeżeli jednak jest w dysharmonii – oznacza niewiarę, brak zaufania do siebie, a także, co ważne, uświadomienie sobie własnej grzeszności, a więc to wszystko, co dręczyło Andrysa zanim spotkał Narilkę. Co ciekawe, karta z numerem 11 bywa też interpretowana jako odnosząca się do dwu przykazań Dekalogu, pierwszego i dziesiątego: odnosiłaby się więc do odrzucenia kultu wszystkich bóstw poza Jedynym (a Andrys, wychowany w Kościele, łamie to przykazanie, i to łamie je na potęgę, zadając się z Calestą) i odrzucenia pożądania tego, co do człowieka nie należy (co stało się przyczyną zagłady rodziny Andrysa, kiedy jego najstarszy brat uzurpował sobie tytuł, należny Geraldowi). Karta Mocy może sprzyjać zrozumieniu i akceptacji własnej słabości – ale może też  nieść ryzyko nieumiarkowanego korzystania z rozkoszy życia za wszelką cenę, co, jak wiemy, cechowało Andrysa w zasadzie przez całe życie…. Karta Mocy może też, w swej wieloznaczności, sugerować spotkanie z tkwiącą w samym człowieku ukrytą siłą, której istnienia się tam nie spodziewamy – pozytywną, ale równie często i negatywną, jak wściekłość czy chęć zemsty. Zaskakujące, jak wiele aspektów tej karty pozwala utożsamić ją z pozornie tak nieprzystającą do niej postacią, jaką jest Andrys…

12. WISIELEC:  Konfrontacja Andrysa z Geraldem w twierdzy Łowcy

Chyba jedna z najlepiej rozpoznawalnych kart w talii, w mojej interpretacji oznacza nie osobę, lecz scenę/wydarzenie. Karta Wisielca, jak łatwo zauważyć patrząc na jej graficzną formę, ukazuje nie tyle powieszoną ofiarę, co raczej kogoś pogrążonego w głębokim transie, dobrowolnie pogrążającego się w cierpieniu dla zdobycia jakiejś mistycznej nagrody. Karta ta bywa często utożsamiana z postacią Odyna, który złożył sam siebie w ofierze, by uzyskać mądrość:

137. Wiem, że wisiałem na wiatrem owianym drzewie
Przez dziewięć nocy,
Oszczepem zraniony, Odinowi ofiarowany
Sam sobie samemu.
Na tym drzewie, o którym nikt nie wie,
Z jakich wyrasta korzeni.

138. Chlebem mnie nie karmiono, ni napojem z rogu,
Wypatrywałem ku dołowi,
Przyjąłem runy – wołając przyjąłem,
Spadłem potem stamtąd.

139. Pieśni dziewięć wszechmożnych od sławnego dostałem
Syna Bölthorna, Bestli ojca,
I napój dostałem drogiego miodu,
Wylany z Odrörira.

140. Wtedy zacząłem dojrzewać i rozumieć
I rosnąć i mężnieć;
Słowa mi z słów słowa stwarzały –
Czyny mi z czynów czyny stwarzały.
(Havamal, czyli Pieśni Najwyższego,  Edda Poetycka)
[polski przekład wg http://www.poema.art.pl/site/itm_69402.html ]

Karta Wisielca jest jedną z kluczowych kart Tarota, a zarazem jedną z bardziej wieloznacznych. Oznacza ona bardzo często zamknięcie jakiegoś cyklu, etapu życia. Z drugiej strony – jak Odyn w Eddzie, Wisielec to ktoś, kto kończąc jeden etap życia, wchodzi w nowy. Zmartwychwstający, wracający do świata Wisielec jest zarazem bogatszy o mądrość, którą zdobył, i o doświadczenie samopoświęcenia i ofiary z siebie samego złożonej.  Karta wisielca jest przy tym często rozumiana jako symbol inicjacji, wtajemniczenia w wyższy porządek rzeczywistości.  Wisielec to ten, kto decyduje się na przejście przez cierpienie, ale z własnej woli, by w pełni osiągnąć swój cel (s. 203).
W mojej koncepcji Tarota wg Friedman Wisielec symbolizuje moment ostatecznej konfrontacji między Geraldem a Andrysem, kiedy z niszczącej i pełnej nienawiści konfrontacji obaj wychodzą bogatsi o coś, co pozwala im z jednej strony zamknąć jakiś rozdział w życiu obydwu (losy Łowcy i losy jego ofiary), a z drugiej – rozpocząć na nowo (Geraldowi jako młodemu chłopakowi, którego Damien spotka w Black Ridge Pass, Andrysowi – jako nowemu Neohrabiemu i mężowi Narilki).

13. ŚMIERĆ: Gerald i Calesta na Mt. Shaitan

Chwytająca za gardlo scena śmierci Tarranta dla karty nazywanej „Śmierć”. Tyle że ani Tarrant tak naprawdę na Mt. Shaitan nie umarł (choć był gotów to uczynić), ani karta tak naprawdę nie musi oznaczać końca życia. Karta Śmierci najczęściej bowiem oznacza przemianę: zrozumienie konieczności opuszczenia czegoś lub kogoś, zaakceptowanie straty, przejście przez głębokie, zmieniające człowieka całkowicie doświadczenie. Często też karta ta oznacza gotowość do poświęcenia się w imię czegoś, w co się wierzy, a także – jeżeli ma negatywne konotacje – lęk przed śmiercią i konieczność jego przezwyciężenia.  Wszystkie te elementy można znaleźć w postawie Geralda w chwili, kiedy podjął decyzję o de facto samobójczej śmierci – decyzję, dodajmy, więcej niż bohaterską, bo podjętą z pełną świadomością tego, co go czeka… I tak, jak karta Śmierci nie zawsze (a nawet rzadko) musi Śmierć oznaczać, tak i to, stało się na Mt. Shaitan, stało się dla Geralda Tarranta początkiem nowej drogi w nowym życiu.

14.  RÓWNOWAGA:  Narilka Lessing

Karta Równowagi to symbol spokoju i ładu. Kojarzy się z odkrywaniem wewnętrznej harmonii w sobie samym, z samorealizacją i życiem w sposób zgodny z własną naturą i ideałami. Mityczna Harmonia, znana z greckich opowieści, to córka przeciwieństw: Miłości i Wojny, Aresa i Afrodyty. Jej magiczny naszyjnik dawał wieczną młodość i piękno.
Karta Równowagi bywa kojarzona z zdolnościami dyplomatycznymi, rozsądkiem, a także – z umiejętnością łączenia teraźniejszości z przeszłością czy też doprowadzania do harmonii przeciwieństw. Postać na tej karcie w większości talii Tarota przypomina anioła, zazwyczaj też przedstawiana jest ta anielska postać jako kobieta.
Narilka wydaje się znakomicie ucieleśniać większość cech, jakie się tej karcie przypisuje: przez swoją fascynację zarówno Geraldem, jak i Andrysem buduje most między przeszłością  a teraźniejszością rodu Tarrantów, a zarazem, w swojej lojalności wobec obu, łączy ze sobą skrajne przeciwieństwa. Jej rola jest w pewnym stopniu odzwierciedleniem i powtórzeniem roli Almei;  tak jak tamta, Narilka ma szansę ocalić przez miłość kogoś, kogo kocha.

15. DIABEŁ: Calesta / Nienazwani

Diabeł to ucieleśnienie pokusy, doświadczenia, któremu nielatwo się oprzeć – tak jak Andrys nie może się oprzeć chęci zemsty wspieranej przez Calestę, tak, jak Gerald nie zdołał oprzeć pokusie przedłużenia sobie życia, zaproponowanej przez inne wcielenie Szatana na Ernie, Nienazwanych. Wybrałam do reprezentowania karty Diabła Calestę i Nienazwanych, jako że ta karta ma dwie interesujące cechy. Po pierwsze, zło, jakie reprezentuje Diabeł, jest najczęściej wynikiem ludzkiego działania, pozostaje w powiązaniu z ludzką naturą – dokładnie tak, jak obie manifestacje Zła na Ernie, jedna powstała z najgorszych i najczarniejszych ludzkich instynktów (Nienazwani), druga – na wpół ludzka i ludzkimi słabościami się żywiąca (Calesta). Po drugie, karta ta bywa często związana z negatywną, czarną magią; co więcej, symbolizuje ona pokusę zyskania mocy, jaka kryje się w ludzkiej naturze. Domeną Diabła są obsesje, mroczne żądze i namiętności; karta ta oznacza także rozmiłowanie w niszczeniu i destrukcji. Często też może kojarzyć się z czymś, co na pozór niewinne i dobroczynne (jak eksperymenty Geralda z magią) staje się źródłem niszczącej obsesji i prowadzi do zguby i zagłady. Karta Diabła to, jak podsumowuje R. M. Place, the bad and the ugly całej talii (s. 206).

16. WIEŻA: Konfrontacja Geralda i Toshidy

Chyba każdy bardziej zagorzały czytelnik VI tomu Harry’ego Pottera zetknął się z debatą na temat znaczenia tej karty. Wieża to karta wieloznaczna, ambiwalentna. W jej interpretacji obecny jest zarówno pierwiastek burzenia, jak i niszczenia, gwałtownego końca pewnej epoki, jak i burzliwego początku nowej.  Wieża może oznaczać ruinę dotychczasowych celów i stylu życia – to, co niewątpliwie dla Geralda oznaczało roztoczenie przed Toshidą wizji Erny pod rządami Calesty i utrata wsparcia Nienazwanych.  Z drugiej strony, z Wieżą łączy się także idea oświecenia i nagłej przemiany; karta ta może sugerować ciężkie przeżycia i gwałtowne zmiany, które mogą jednak w zaskakujący sposób prowadzić do pozytywnych rezultatów – tak jak odruch człowieczeństwa Tarranta, niezdolnego do zaakceptowania tego, co Calesta zamierza zrobić z ludzkością, zmienił, boleśnie i w cierpieniu, ale decydująco, losy zarówno jego samego, jak i całej Erny.

17. GWIAZDA: Almea Tarrant

Wschodząca gwiazda symbolizuje nową nadzieję; ta karta, mistyczna i pełna tajemnic, oznacza także nieśmiertelny i pełen wiecznej mądrości pierwiastek wszechświata. Ta mądrość jest mądrością opiekunki i obrończyni, istoty, która jest wcieleniem trzech kardynalnych cnót: wiary, nadziei i miłości. Nie ma w powieści Friedman postaci, do której charakterystyka ta pasowałaby lepiej, niż do Almei.  Almei, której imię znaczy „opiekunka”, Almei, która kochała swego męża tak bardzo, że nawet po śmierci, jako cień w dolinie Shaitana, pamiętała ostatnie uczucie, z jakim umierała,  uczucie do człowieka, który zabił jej dzieci i ją samą – miłość i chęć ocalenia go za wszelką cenę. Karta Gwiazdy to także karta ochronna, symbolizująca opiekę – a czy to nie właśnie Almea okazała się być tą najważniejszą z opiekunów, tą, która przeprowadziła Damiena z Tarrantem przez niebezpieczne zakątki Mt. Shaitan? Gwiazda jest pełna wyciszenia, łagodna i spokojna; może jednak, wbrew pozorom, oznaczać też przełom, jakąś wielką szansę, jaka otwiera się niespodziewanie. Gwiazda oznacza także – i to jest również coś, co zadecydowało o jej identyfikacji z postacią Almei – jeszcze jedną cechę, która okazała się decydująca dla losów Almei, ale i Geralda: przebaczenie.

18. KSIĘŻYC: Matka Iezu

Najbardziej kobieca z kart Tarota jako symbol matki całej rasy. Karta Księżyca to karta Nieznanego, ciemnej strony naszego satelity, na którą nie sięga ludzkie oko; w powieści Friedman jej idealnym odpowiednikiem będzie więc Matka Iezu, dzieląca z nieświadomymi ludźmi planetę przez więcej niż millenium, ale nieznana, nie do pojęcia. Księżyc to karta rządząca emocjami i podświadomością, wszystkim tym, co pozostaje ukryte przez okiem rozumnej części naszej natury. Oznaczać więc może również kontemplację i trans, skupienie się na tym, co obce i nieznane – ale i ukryte lęki i fobie, takie, jakie wydobyła na jaw interwencja Matki Iezu, której udział w śmierci i nowym życiu Tarranta, a także w porozumieniu między ludźmi a Iezu-Obcymi, stał się jednym z fundamentów przemiany Erny.

19. SŁOŃCE: Nowa postać Tarranta

Paradoksalnie, na pozór mało istotny finałowy epizod Korony cieni jako reprezentacja bardzo znaczącej karty. A jednak… Karta Słońca oznacza przede wszystkim wolę życia i życie samo; wyjście z ciemności ku światłu; zdobycie mocy, dokonanie postępu. Z drugiej strony, Słońce, stojące w centrum wszechświata, może symbolizować…. hmmm, jakby to powiedzieć – przerost ego? Nadmierne ambicje? Tendencję do uważania się za pępek świata? No czyż to wszystko razem nie pasuje do tego ślicznego, aroganckiego młodzieńca, którego Damien spotyka pewnego ponurego dnia? Młodzieńca, który będzie mógł chodzić w dzień?
A mówiąc trochę bardziej poważnie: w talii jednego z największych mistrzów Tarota, Ridera-Waite’a, karta ta przedstawia świeżo narodzonego młodego chłopca, opuszczającego bezpieczny ogród, by dzielić się ze światem radością z tego, że żyje (Place, s. 210). Brzmi znajomo?

20. SĄD OSTATECZNY: Ofiara Patriarchy

Karta zmartwychwstania – a więc nie tyle powrotu ze śmierci do życia, co raczej ujawnienia ukrytych uzdolnień czy uzdrowienia. Patriarcha przez śmierć oczyszcza się, pozbawia się mocy, której nie pragnął, a zarazem – ujawnia się jako ten, kto aktem swej dobrowolnej śmierci zmieni los żywych (zupełnie jak Gerald, BTW).  Co więcej, karta ta przypomina, że nic nie jest ostateczne: życie i śmierć to tylko dwie strony wiecznie tego samego procesu narodzin i ginięcia, każdy koniec jest zarazem początkiem czegoś nowego, tak jak śmierć Patriarchy jest początkiem nowego życia Erny. Karta ta może także symbolizować odkrycie wielkiego skarbu – skarbu, jakim dla mieszkańców Erny staje się pokonanie fae i szansa na rozwój cywilizacji (cokolwiek byśmy my czytelnicy o tym nie sądzili ;P).

21. WSZECHŚWIAT:  Ślub Andrysa i Narilki

Karta Wszechświata to karta odnalezionego raju. Człowiek, którego symbolizuje, jest pełną, dojrzałą osobowością: jak Andrys, uleczony ze swoich fobii i nałogów, gotów odrzucić dawne pokusy i zacząć nowe życie; Andrys będący, jako nowy neohrabia Merenthy, bardziej niż kiedykolwiek nowym wcieleniem Geralda; jak Narilka, powtarzająca niejako rolę Almei, ale w znacznie szczęśliwszych okolicznościach; ale także jak obecni na ślubie Iezu, gotowi zacząć żyć wśród ludzi jak ich przyrodni bracia, a nie bogowie. Potencjał, tkwiący w opowieści i w jej bohaterach został zrealizowany. Krąg opowieści się zamknął; bohaterom pozostaje żyć długo i szczęśliwie.

Bibliografia:

Hajo Banzhaf, Tarot and the Journey of the Hero (2000)

Hajo Banzhaf, Vademecum tarocisty, Białystok (2003)

Joseph Campbell, Potęga mitu, Kraków (1994)

S. R. Kaplan, The Encyclopedia of Tarot, New York (1978-90)

H. Pielmeier, B. Schimer, Świat Tarota, Katowice (1998)

R. M. Place, The Tarot: History, Symbolism and Divination, New York (2005)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s